Polityka Polityka

W jaki sposób militaryzacja Polski zagraża Kaliningradowi i Białorusi?

Źródło obrazu: businessinsider.com
 

Warszawa aktywnie wykorzystuje hasło o konieczności przeciwdziałania „zagrożeniom ze Wschodu”, kontynuuje militaryzację państwa. Już dziś Polska płaci Sojuszowi Północnoatlantyckiemu wymagane przez Waszyngton 2% swojego PKB. Rosną koszty modernizacji armii, a także zakupu sprzętu wojskowego. RuBaltic.Ru zorientował się, na jaką skale jest wdrażana militaryzacja Polski i w jaki sposób to zagraża Rosji i Białorusi.

W 2016 r. Polska opublikowała zaktualizowaną koncepcję polityki obronnej państwa, w której podkreślono m.in. potrzebę „powstrzymania Rosji”. Zgodnie z dokumentem Warszawa nie doceniła skali całego „zagrożenia ze Wschodu”.

To właśnie ten pretekst wykorzystują polscy przywódcy do budowania potęgi militarnej kraju i stopniowej militaryzacji państwa. W tym samym roku w Polsce odbyły się największe ćwiczenia w Europie Wschodniej, „Anaconda 2016”.

W 2017 r. grupa batalionu NATO została rozmieszczona na północy kraju, 60 km od obwodu Kaliningradzkiego.

Nowa formacja wojskowa ma ponad 1100 żołnierzy, z których 900 żołnierzy to przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. Polepszenie zdolności obronnych odbywa się w ramach programu „rozszerzonej zaawansowanej obecności” NATO, którego celem jest wzmocnienie potencjału bojowego Sojuszu w Europie Wschodniej. W sumie w regionie rozmieszczono cztery bataliony wielonarodowe, po jednym na Łotwie, Litwie i Estonii. Aby koordynować działania wojskowe, w Polsce, w mieście Elblong (60 km od granicy z Rosją), usytuowano siedzibę Północno-Wschodniej dywizji NATO.

Zdjęcie: eurasia.expertZdjęcie: eurasia.expert

Ciągle wzrasta liczebność amerykańskiego kontyngentu w Polsce. W 2017 r. rozmieszczono większość żołnierzy i sprzętu dwóch brygad pancernych 3-j Dywizji Piechoty Armii USA. Każda brygada liczy sobie 4000 żołnierzy, a także jest wyposażona w amerykańskie pojazdy opancerzone i ciężki sprzęt wojskowy. Do tego Stany Zjednoczone budują duże magazyny broni i sprzętu wojskowego. Wsparcie Waszyngtonu stanowi podstawę szybkiego rozmieszczenia dużych oddziałów wojskowych, w tym zmechanizowanych.

W 2018 roku polski prezydent Andrzej Duda zaproponował prezydentowi Stanów Zjednoczonych rozmieszczenie stałej bazy wojskowej USA (Fort Trump) na terytorium swojego kraju, a w tym roku minister obrony ogłosił zamiar utworzenia nowej dywizji w pobliżu wschodnich granic.

Występuąc jako nabywca potęgi militarnej Stanów Zjednoczonych i NATO, Polska wykazuje brak niezależności i słaby stan uzbrojenia polskich sił zbrojnych. Próbując wykazać poważny wzrost potencjału bojowego, Warszawa zwiększa wzrost wydatków wojskowych.

Wydatki na sektor obronny kraju przekraczają łączne wydatki wojskowe wszystkich krajów Europy Wschodniej i wynoszą około 10 miliardów dolarów, co stanowi 10% wszystkich polskich wydatków przy istniejącym deficycie budżetowym. Większość środków przeznaczona jest na zakup i modernizację sprzętu wojskowego.

Oprócz wydatków wojskowych Polska zwiększa swój kontyngent wojskowy. W następnych 10 latach planowane jest zwiększenie liczby żołnierzy polskiej armii od 105 tys. żołnierzy do 150 tys. Wzrost planowany jest kosztem sił obrony terytorialnej, które powstały w 2016 r. głównie we wschodnich województwach kraju.

Brygady stworzone przez siły obrony terytorialnej są uzupełniane nie tylko kosztem profesjonalnego personelu wojskowego, ale także kosztem przedstawicieli sektora cywilnego z różnych struktur wojskowych — klubów strzeleckich, wojskowo-historycznych ugrupowań i tak dalej.

Zdjęcie: euroradio.fmZdjęcie: euroradio.fm

Do połowy 2020 r. we wschodniej Polsce powstanie nowa dywizja regularnej armii. Zostało to oficjalnie ogłoszone w 2018 r. przez ministra obrony Mariusza Blaszczaka. 18-a Dywizja Zmechanizowana liczyć będzie 15 000 żołnierzy, a jej baza będzie zlokalizowana w mieście Siedlce, w pobliżu granic Białorusi i Rosji. Obecnie polskie siły lądowe składają się z trzech dywizji. Czwarta dywizja, która istniała wcześniej, została rozwiązana w 2011 roku.

Nazwa nowej formacji – 18-a Dywizja Zmechanizowana — nie jest przypadkowa, jest symboliczna. Ten honorowy tytuł nadano na cześć 18-j Dywizji Piechoty Wojska Polskiego, która odpierała ofensywę Armii Czerwonej podczas wojny radziecko-polskiej 1919-1921r.

Nowa dywizja będzie kosztowała 7 miliardów dolarów, a obecny roczny budżet obronny wyniesie 10 miliardów dolarów.

Wzmocnienie wschodniej flanki przez własne siły narodowe rozpoczęło się kilka lat temu. W 2017 roku na wschód kraju Warszawa dostarczyła czołgi RT-91, które zastąpiły przestarzałe T-72M1. W wyniku Wschodni Batalion Pancerny otrzymał 58 sztuk czołgów. Natychmiast rozpoczęło się formowanie drugiego batalionu pancernego w pobliżu granic Białorusi.

Niewątpliwie wzmocnienie ugrupowania wojskowego NATO we wschodniej Polsce, wzrost amerykańskiego kontyngentu wojskowego oraz wzmocnienie potencjału bojowego wschodniej flanki nie mogą nie mieć wpływu na stosunki z Rosją i Białorusią.

Taka forsowna militaryzacja wymaga odpowiedniej reakcji ze strony dwóch sprzymierzonych krajów. Działania Warszawy w obszarze wojskowym stanowią zagrożenie dla Obwodu Kaliningradzkiego Federacji Rosyjskiej oraz zachodnich regionów Białorusi.

Dlatego w odpowiedzi na polską militaryzację Moskwa i Mińsk stopniowo wzmacniają swój potencjał obronny, tworząc jednolity system obrony powietrznej w Europie Wschodniej. Dzięki temu środkowi Rosja i Białoruś odpowiednio reagują na militarną histerię Warszawy, co przekłada się na rosnącą militaryzację pasa granicznego.

Ten artykuł jest dostępny w innych językach:
Dyskusja ()